A teraz zdjęcie, od którego tak naprawdę wszystko się zaczęło. Był rok 2013, robiłem znajomym plener ślubny na Hali Gąsienicowej. Kiedy wracaliśmy, odwróciłem się i zobaczyłem ten widok. Kościelec oświetlony promieniami zachodzącego powoli słońca.
Traktuję to zdjęcie jako pierwsze udane zdjęcie krajobrazowe, jakie kiedykolwiek zrobiłem. Niedługo potem wygrało nawet pewien konkurs. To był chyba moment, w którym uwierzyłem w siebie i stwierdziłem, że chciałbym się w tej fotografii jakoś rozwijać.
Przez kolejne lata zrobiłem mnóstwo zdjęć, lepszych i gorszych. Ten Kościelec zostanie jednak ze mną na zawsze, to on dał chyba podwaliny pod wszystko to, co próbowałem robić później.
Droga Gladiatora, Toskania.
Przepiękne poranne warunki w przepięknym miejscu. Dołóżcie do tego motyw muzyczny z "Gladiatora" i wyobraźcie sobie ten klimat...
"Tańcząca fala".
Zdjęcie wykonane na słynnej czarnej plaży Reynisfjara na Islandii. Dość długo polowałem tego dnia na ciekawe ujęcie z olbrzymimi falami rozbijającymi się o bazaltowe skały, ale chyba było warto.
Wracamy w Tatry. Mnich w złotym świetle wschodzącego słońca.
Zdjęcie wykonane na Morawach Południowych. Zielone fale muśnięte ostatnimi promieniami słońca.
Skogafoss, Islandia. Zdjęcie z mojego pierwszego (z dotychczasowych 12-stu) pobytu na wyspie. Pozujący w żółtej kurtce teść i ściana wody. Bardzo lubię minimalizm, a zarazem potęgę natury bijąca z tego ujęcia.